Przypowieść o ostatnim jadle.Księga wejścia Kiedy myślicie że głód wam nie doskwiera bo pizze żeście spożywali powiadam wam mylicie się! Wtedy łamiąc na części i spożywając pomarańcz widzicie że głód wam tylko się w zmorzy. Nie myślcie sobie nikczemnicy iż głód swój czekoladą i pomarańczą zaspokoicie mówiąc "myślę sobie: a co tam, zeżrę sobie". Księga wyjścia: Gdy wskazówki nieuchronie zbliżały się by po raz kolejny przekroczyć od nowa tarczę zegara dokładnie mówiąc miały to zrobić za 60 minut. Lud pragnący posilić się, po trudach i znoju przeprawy nad kanapowym wzgórzem dociera do krainy nicości. Ich oczom ukazały się parówajzy. Lecz nie były to zwyczajne parówajzy. Były to Berlinki istny dar z niebios (których ja autor raczej nie preferuje;/) Przeprawa z krainy nicości Aby lud zmęczony wraz z zapasem dwóch berlinek oraz cieczy do picia mokrej kojącej pragnienie mógł uciec w sen musiał odbyć przeprawę powrotną (znaczy jak riplej tylko że w drugą stronę). Czasowo inną i powrotną (proste no nie przyp. autor). Jednak że podczas drogi powrotnej zazwyczaj ciemno jest nie da się obliczyć drogi z powrotem. Lud błądzący w ciemności potykając się upuścił jadło. Lecz jadło było na tyle ważne a lud głodny że pozbierali z ziemi owoc pracy rąk masarskich. Powróciwszy do legowisk swoich i tylko swoich zaspokoili swoją żądzę (głód) z apetytem i ze smakiem. Pamiętajcie jadło nawet zdeptane i wylane jeśli ostatnim jest spożywać z apetytem będziecie.... skomentuj (4) |
|
|||||||